poniedziałek, 2 lipca 2007

EUroPriDe 2007

fotki z parady. gigantyczna impreza dla ponad 2 milionow narodu, w tym przyjezdnych srodowisk homoseksualnych a takze masy mieszkancow miasta bez wzgledu na wiek. ludzie genialni, nastroj niesamowity i duzo wsparcia slowem dla polakow pietnowanych przez rzad. az trudno pomyslec, że jestesmy w tej samej europie. szkoda ze u nas walczy sie o rownouprawnienie pod ochrona szpalerow policji. ale jak widac WARTO! :)

orgullo

wtorek, 26 czerwca 2007

LeNistWo

błoga niedziela

piscina

CriS

pozegnalna fiesta Cris

CRIS

Ilitia

impreza "Ilitii" obciazajaca kieszen 2 nowych wkraczajacych w zycie firmy ;)

ILITIA

PadReS

zdjecia Mamine

ROdzice

JumP

JUMP

niedziela, 22 kwietnia 2007

NapiSze

napisze kiedys w koncu, i napisze o tym ze sevilla jest przecudowna, ze wielkanocne procesje robia wrazenie, ze ciezko bylo po wakacjach w polsce i andaluzji wrocic znowu do pracy i na studia w madrycie. napisze chyba tez ze na nowo sie zakochalem w tym miescie (ilez mozna moze ktos pomysli ;P) i o tym ze pogoda w koncu postanowila rozpiescic zmarznietych przybyszy ze wschodu i nastraja do dzialania. wspomne na nowo o polsce, o dziesieciu intensywnie spedzonych dniach z Rodzinka,Kotem i Przyjaciolmi. o moim prowincjonalnym krakowie i jego artystycznej stabilizacji, z tradycjami wychodzenia z Rodzinka na 'zyda' i do kosciolka w niedziele. o odkrywaniu smaczkow katowic z Ciocia Ala i nowych smakow w restauracji z Rodzicami. moze na koniec napisze o powrocie do rutyny zycia w madrycie, z ktora wytrwale walcze, o uzaleznieniu sie od tego miasta, jego klimatu swobody i lekkosci ktory tworza mlodzi i starzy wszelkich narodowosci. napisze o tym wszystkim wkrotce. tylko zjem budyn, wyprasuje, umyje, wyczyszcze i zamkne. pomysle na nowo, podsumuje i pewnie stwierdze ze bedzie lepszy moment zeby napisac. kiedys.

środa, 11 kwietnia 2007

WakaCje

niestety mam teraz gorsze dni i nastoj do pisania zaden. poki co same zdjecia

SEVILLA

SEVILLA- procesje

niedziela, 4 marca 2007

wiOsnA BomBA !

dziwniej sie coraz robi na tej planecie, bo nawet hiszpanie nie wierza ze juz wiosna nadeszla. tak wlasnie- 20 stopni, sloneczko, cwierkania, optymizm wzrasta. i jak to bywa w tym miescie wszyscy bez umowienia wiedza gdzie reszta bywa i co nalezy robic w piekna niedziele- pojsc do Retiro. najwiekszy park w samym centrum Madrytu, z pieknym stawem i lodkami, krysztalowym palacem, masa dzieci, grajkow i zieleni. cale szczescie trawa nadazyla za potrzeba mieszkancow do wywalenia sie na nia i zdazyla w pore wzrosnac
( kup jakby mniej ostatnio :P ). wiec jak tu nie zakochiwac sie co tydzien na nowo w madropolis, skoro z czasem coraz bardziej rozpieszcza. nie ma chyba nic cudowniejszego niz obudzic sie po "wytezonej" sobotniej nocy, zjesc na predce sniadanko i wybrac sie na lono natury razem z calym miastem. a po wygrzaniu sie pojsc na, swoja droga genialna, czasowa wystawe portretow w Thyssen-Bornemiszu. pychota!
a ogarniajac sprawy w szerszym zakresie to dzis, po 4 dniach pobytu, pozegnalismy Luisa (kolege z Salamanki),a w zeszla niedziele z kolei Dori z Mikolajem, ktorzy przez tydzien rozpieszczali nas obiadkami. takze hostel sie zwolnil i czekamy na kolejnych turystow ;)tylko bez przepychu

wtorek, 13 lutego 2007

noWy tErminAl BaraJas

wczorajszy dzien zaczalem po raz 1 od przyjazdu do Madrytu wczesniej niz o 10.00- czyli o 9 !!!! niewtajemniczonych w godziny aktywnosci zyciowej hiszpanow informuje, ze to blady swit. a powodem mojego porannego zrywu byl jakze przyjemny mus wycieczki na Barajas (lotnisko) w celu kupna biletu na swieta !!!! ihaaaa !!!! tak wlasnie, przylatuje do polski 25 a wracam 4. co prawda samej wielkanocy nie spedze w polsce, no ale coz...wzgledy ekonomiczne.
a ponadto nie lece jakimis tam (phi!) tanimi liniami (tfu!), ale (hohoho) lufthansa ;)
tak wiec korzystajac z okazji zrobilem kilka zdjec nowego terminalu. dla zainteresowanych- projekt richarda rogersa ze wspolpraca z estudio lamela. robi niesamowite wrazenie i dzieki uzytym materialom ma niesamowity, "nielotniskowy" klimat. duza przestrzen, bardzo czytelna i przyjazna w odbiorze. polecam, chocby na loty przesiadkowe, bo naprawde warto to zobaczyc.
LoL

niedziela, 11 lutego 2007

MiraDor

zamieszczam zdjęcia kapitalnej mieszkaniówki z obrzezy madrytu. projekt o nazwie Mirador, holenderskiej grupy architektów MVRDV.

ciePŁo

tak więc po dłuugiej absencji donoszę co słychać. jak pisałem ostatnio mieszkanie własne już od ponad tygodnia posiadamy i jest bomba (minus jedyny, ze daleko od centrum, ale od czego jest metro). zajęcia juz od poniedziałku mamy i zapowiada sie fascynująco- m.in. architektura w kinie, projektowanie mebli i akty.
dzis jak mozna zauwazyc na nowo dodanych zdjęciach mielismy 1 dzien ostrego słońca i solidnej dawki ciepełka. hiszpanie czując 1 oznaki wiosny przystapili do masowego prania- i tak oto miasto przyozdobiły SUSZACE sie: slipy, stringi, kalesony, poszwy, obrusy i ferie kolorowych ciuszków. z tej dogodnej do SCHNIECIA pogody skorzystały równiez psie kupy, które poza plaza de sol, chuecą i palacio real, stały sie nową ikoną madrytu. ikona ta została nawet oficjalnie zaakceptowana przez dwór królewski, który podnosząc wskaźnik "zasrania" miasta, postanowił nie pozbywać sie konskich odchodów, zalegających przy wjeździe do pałacu, stanowiących pamiątke po strazy bramnej. SECHŁ rowniez tutejszy sciek, błednie i szumnie nazwany rio de manzanares (rzeką).
i tak oto w tym ZESCHNIETYM fetorze przemierzalem miasto w ten dzien "ostrego slońca i solidnej dawki ciepelka".
dowody niechybnej wiosny udokumentowałem i oto zamieszczam + kilka zaleglych fot z początków pobytu.

środa, 31 stycznia 2007

nuEvo MaDrid

oto zdjatka z wczorajszej wyprawy po nowych dzielnicach miasta, ale jak widac nic zachwycajacego (pod tym wzgledem nic na razie nie przebije Barcelony). a z dzisiejszych rewelacji to podpisalem umowe o nowe mieszkanie i jest BOMBA!

sobota, 27 stycznia 2007

fiN de sTyCzen

dzis w końcu pokazało sie piękne południowe niebo i słońce, jako rekompensata za ostatnie wichury i "odczuwalnosć temperatury "bajo 0". na ulice wyszli strazacy sprzedawac swoje kalendarze z nagimi torsami ("Apaga tu fuego con el cuerpo de bomberos"), anarchisci z transparentami, no i oczywiscie Partido de los Chinos walcząca o każdy głos poparcia. rodzinne spacerki, walka o resztki na "rebajas" i wyczekiwanie w kolejce po bilet na musical przy Gran Via- madrileños w trakce sobotniego relaksu ;)

czwartek, 25 stycznia 2007

eLO

HeŁoU!
po kilkugodzinnych próbach
i w stanie upojenia kartonowym Winem zalozylem to CudO...

prawde powiedziawszy to nie wierze ze uda mi sie regularnie
wpinac tu fotki, ale jak na moj kolejny sLomIanY zApaL to wyglada
calkiem niezle ;)

PoZdRawiam ze wspanialego MaDrytU
i mam nadzieje ze moje zdjecia oddadza choc troche klimat "movimiento"
tego miejsca


LELE

kLisZe z MadRyTu