wtorek, 13 lutego 2007

noWy tErminAl BaraJas

wczorajszy dzien zaczalem po raz 1 od przyjazdu do Madrytu wczesniej niz o 10.00- czyli o 9 !!!! niewtajemniczonych w godziny aktywnosci zyciowej hiszpanow informuje, ze to blady swit. a powodem mojego porannego zrywu byl jakze przyjemny mus wycieczki na Barajas (lotnisko) w celu kupna biletu na swieta !!!! ihaaaa !!!! tak wlasnie, przylatuje do polski 25 a wracam 4. co prawda samej wielkanocy nie spedze w polsce, no ale coz...wzgledy ekonomiczne.
a ponadto nie lece jakimis tam (phi!) tanimi liniami (tfu!), ale (hohoho) lufthansa ;)
tak wiec korzystajac z okazji zrobilem kilka zdjec nowego terminalu. dla zainteresowanych- projekt richarda rogersa ze wspolpraca z estudio lamela. robi niesamowite wrazenie i dzieki uzytym materialom ma niesamowity, "nielotniskowy" klimat. duza przestrzen, bardzo czytelna i przyjazna w odbiorze. polecam, chocby na loty przesiadkowe, bo naprawde warto to zobaczyc.
LoL

niedziela, 11 lutego 2007

MiraDor

zamieszczam zdjęcia kapitalnej mieszkaniówki z obrzezy madrytu. projekt o nazwie Mirador, holenderskiej grupy architektów MVRDV.

ciePŁo

tak więc po dłuugiej absencji donoszę co słychać. jak pisałem ostatnio mieszkanie własne już od ponad tygodnia posiadamy i jest bomba (minus jedyny, ze daleko od centrum, ale od czego jest metro). zajęcia juz od poniedziałku mamy i zapowiada sie fascynująco- m.in. architektura w kinie, projektowanie mebli i akty.
dzis jak mozna zauwazyc na nowo dodanych zdjęciach mielismy 1 dzien ostrego słońca i solidnej dawki ciepełka. hiszpanie czując 1 oznaki wiosny przystapili do masowego prania- i tak oto miasto przyozdobiły SUSZACE sie: slipy, stringi, kalesony, poszwy, obrusy i ferie kolorowych ciuszków. z tej dogodnej do SCHNIECIA pogody skorzystały równiez psie kupy, które poza plaza de sol, chuecą i palacio real, stały sie nową ikoną madrytu. ikona ta została nawet oficjalnie zaakceptowana przez dwór królewski, który podnosząc wskaźnik "zasrania" miasta, postanowił nie pozbywać sie konskich odchodów, zalegających przy wjeździe do pałacu, stanowiących pamiątke po strazy bramnej. SECHŁ rowniez tutejszy sciek, błednie i szumnie nazwany rio de manzanares (rzeką).
i tak oto w tym ZESCHNIETYM fetorze przemierzalem miasto w ten dzien "ostrego slońca i solidnej dawki ciepelka".
dowody niechybnej wiosny udokumentowałem i oto zamieszczam + kilka zaleglych fot z początków pobytu.